Adam Seweryn - Wspólnota i atomizacja

Bez wątpienia, jedna z destrukcyjnych zmian, która stopniowo od długiego czasu postępuje w zachodnim świecie, to atomizacja i alienacja jednostki. Człowiek już od czasów prehistorycznych tworzył wspólnoty, początkowo rodowe i plemienne, a z czasem także wyższego rzędu, np. religijne, stanowe, zawodowe. Chociaż od tej reguły oczywiście istnieją wyjątki, to w ludzkiej naturze leży życie we wspólnocie/wspólnotach, a nie samotne dryfowanie. Prawidłowo rozumiane społeczeństwo to organizm łączący w sobie mniejsze wspólnoty, a nie zbiór wolnych jednostek, jakby to chcieli widzieć liberałowie i libertarianie. Naród, Kościół, ale także rodzina, region, gmina, stan społeczny,  czy korporacja zawodowa to wspólnoty, które przez całe wieki nadawały człowiekowi tożsamość i wskazywały mu jego miejsce w świecie. Dzisiaj żyjemy niestety w postmodernistycznych czasach chaosu. Europa, w tym niestety Polska ulega intensywnemu procesowi odejścia od religii, w czym niestety udział mają ci kapłani, którzy nie są prawdziwymi pasterzami, a wilkami w owczej skórze, czy nawet osobami idącymi w ślady upadłych aniołów. Po dziesięcioleciach walki o kulturę nowolewicowe  antywartości już całkowicie przeniknęły do mainstreamu, w związku z czym kosmopolityzm staje się bardziej modną postawą, niż patriotyzm i lojalność wobec własnego narodu. Zresztą ciężko o utrzymanie jedności i wspólnoty w narodzie, gdy system partyjno-parlamentarny po prostu generuje antagonizmy i polaryzację. Polaryzację, gdy często skaczą sobie do oczu członkowie tej samej rodziny, a sejmowi oligarchowie się z nich śmieją i traktują nie jak rzekomego zbiorowego suwerena, lecz jak niezbyt lotnych chłopów pańszczyźnianych.  Przykładem takiego socjotechnicznego rozgrywania ludzi jest w Polsce nie tylko chroniczna wojna PO-Pis, ale chociażby tzw Strajk Kobiet, gdy dzięki manipulacji i wpajaniu feministycznej ideologii skanalizowano bunt społeczny, aby poszedł w stronę postulatów aborcji, a nie dotyczył problemów kolejnych afer korupcyjnych, inflacji, absurdalnych cen mieszkań, czy fatalnie zarządzanej służby zdrowia.

Jednak wspólnota, która obecnie przeżywa największy kryzys to rodzina. Abstrahując już od bardzo niekorzystnej dla większości polskich rodzin proporcji zarobków wobec kosztów życia,  a szczególnie mieszkania, należy zwrócić uwagę, że widzimy obecnie skutki długoletniego obrzydzania młodym ludziom małżeństwa, macierzyństwa i ojcostwa. Pod względem dzietności jesteśmy już bardzo blisko krajów germańskich, czy innych zachodnioeuropejskich w których liczba dzieci wśród rdzennej ludności  od  bardzo dawna jest niepokojąco niska, a najbardziej popularne imiona wśród nowonarodzonych to Abdul, czy Muhamad.  Warto zwrócić też uwagę na zjawisko, gdy coraz więcej młodych osób żyje w samotności.  Oczywiście skutki upadku rodziny, czy innych wspólnot przekładają się nie tylko na kwestie demograficzne, ale mają też skutki  indywidualne. Już kilkadziesiąt lat temu psychologowie stwierdzili, że wskaźnik depresji i samobójstw jest znacznie wyższy w krajach, gdzie występuje atomizacja społeczna i nie ma wspólnotowego stylu życia. Niestety potwierdzają to coraz częstsze przypadki depresji i samobójstw wśród polskiej młodzieży. Zamiast spędzać wolny czas na podwórkach, rozwijając tężyznę fizyczną i budując więzy koleżeńskie i przyjacielskie, współczesne dzieci i nastolatkowie coraz częściej wolą godzinami siedzieć przy urządzeniach elektronicznych.

Niestety kryzys wspólnot i atomizacja stanowi również problem w polityce obronnej. Zarówno budowa armii zawodowej, jak też szkolenie rezerw wymaga nie tylko nauczania umiejętności z zakresu strzelania, taktyki etc, ale także życia i współdziałania w grupie mężczyzn o sprecyzowanej hierarchii. Dlatego z jednej strony budowa armii na takim materiale, jak współczesna polska i europejska młodzież może stanowić problem natury społecznej i psychologicznej, ale także być szansą na odtrutkę. Odtrutkę od trucizny atomizacji, egoizmu, pacyfizmu i nihilizmu.  Obok narodu, kościoła,  rodziny, czy wspólnoty lokalnej, wojsko stanowi od wieków istotną wspólnotę, a więzy zbudowane pomiędzy towarzyszami broni, nawet jeśli różnił ich status społeczny, czy wykształcenie potrafią być niewiarygodnie silne.  Dyskutując o kryzysie społecznym i demograficznym dotykającym Zachodu, należy pamiętać, że w odróżnienie od Europejczyków, czy Amerykanów, imigranci z Azji i Afryki nadal zachowują wspólnotową formę społeczną, co będąc w kontraście  do zachodniej atomizacji i kosmopolityzmu dodatkowo  utrudnia asymilację. Odrodzenie społeczne Polski i innych europejskich krajów wymaga odrzucenia nowolewicowych sił rozkładu. Jednak alternatywą nie może być libertariański indywidualizm i egoizm, a wspólnotowość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *