Woła przed domem twoim ubogi, a ty myślisz tylko o tym, jakimi marmurami wyłożysz swoje podłogi. Biedak szuka pieniędzy i nie znajduje. Człowiek błaga o chleb, a twój koń gryzie złoto zębami. Lecz ciebie zachwycają kosztowne ozdoby, gdy inni zboża nie mają. O bogaczu, jakiż straszny sąd ciebie czeka! Lud łaknie, a ty spichlerze swoje zamykasz, lud narzeka, a ty przebierasz klejnoty. Nieszczęsny, kto będąc w stanie wybawić od śmierci z głodu tyle istot, nie znajduje w sobie dość woli!
św. Ambroży z Mediolanu
Powyższy cytat, pochodzący z traktatu „O Nabocie” autorstwa św. Ambrożego, najprawdopodobniej nigdy nie straci na aktualności. Ubogich zawsze mamy przy sobie, a osoby posiadające środki lub narzędzia do pomocy, zazwyczaj bardziej zainteresowane są „przebieraniem klejnotów”. Mało tego, okazuje się, że ubóstwo może stać się nawet motywem przewodnim prymitywnych telewizyjnych programów rozrywkowych. O tym, że media bardzo często mają demoralizujący wpływ na społeczeństwo, chyba nikogo nie trzeba zbytnio przekonywać. Tematem mojego artykułu będzie właśnie negatywny wpływ mediów na powielanie krzywdzących i często nieprawdziwych stereotypach o osobach ubogich.
Na przestrzeni lat dokonywała się wyraźna zmiana w postrzeganiu przyczyn ubóstwa. Jeszcze w połowie lat 90. w społeczeństwie polskim dominował pogląd, iż przyczyną są zazwyczaj sytuacje losowe. Wraz z rozwojem gospodarczym na popularności zyskał jednak pogląd, że jedyną możliwością do poprawy własnej sytuacji materialnej jest praca.
Najbardziej charakterystycznym przykładem programu promującego taki sposób myślenia są niewątpliwie „Damy i wieśniaczki”, czyli polski odpowiednik ukraińskiego formatu o tym samym tytule. Program polega na zamianie ról: uboga kobieta ze wsi na trzy dni zamienia się z zamożną kobietą z miasta. Do roli „wieśniaczki” wybierane są zazwyczaj osoby żyjące z zasiłków oraz kobiety mające więcej niż czworo dzieci. Widzowie co prawda bardzo często mogą dostrzec próby poprawienia swojej sytuacji materialnej poprzez angażowanie się w prace dodatkowe (np. zbieranie złomu czy pomoc w gospodarstwie), jednak puenta zawsze jest jednoznaczna: każdy jest kowalem swojego losu. Każdy może zarabiać dużo, wystarczy tylko chcieć. Głównym celem programu nie jest wzbudzenie współczucia na widok biedy. Zjawisko biedy staje się tu przede wszystkim elementem rozrywkowym, mającym wzbudzić śmiech, ewentualnie pogardę i odrazę.
Programy takiego typu bardzo często ukazują człowieka ubogiego jako innego, różniącego się wyraźnie od ogółu społeczeństwa. Widoczne jest to również w programie „Nasz nowy dom”, polskim odpowiedniku amerykańskiego „Extreme Makeover”. Bohaterami programu są co prawda osoby, które nie ponoszą winy za swoją sytuację materialną (np. samotne matki, ofiary przemocy domowej czy katastrof naturalnych), niemniej jednak remontom zawsze towarzyszą negatywne komentarze, na przykład „Jak można żyć w takich warunkach?”. Podobnie jest we wspomnianych wyżej „Damach i wieśniaczkach”. Oglądamy tam wyraźnie niskie standardy życia (np. brak toalety w domu), a osoby funkcjonujące w taki sposób to „obcy wśród nas”. Poczucia obcości niewątpliwie doświadczają ponadto „wieśniaczki” przebywające w towarzystwie przyjaciółek „damy”. Kobiety bardzo często odmawiają uczestnictwa w kontrowersyjnych zabawach, takie jak np. nauka tańca na rurze. Otoczenie odbiera to jako zacofanie i brak dystansu do siebie. Dodatkowo, styl życia „wieśniaczek” zawsze spotyka się ze stygmatyzującymi komentarzami, np. „Może tam u nich to normalne, nie wiem. U nas to bardzo ważne, żeby dobrze wyglądać”.
Zarówno „Damy i wieśniaczki”, jak i „Nasz nowy dom” wykazują olbrzymią tendencyjność w doborze uczestników. Pomimo tego, że historia każdego z nich jest inna, to jednak nie sposób nie dostrzec wspólnych elementów: Bohaterowie stają się więc swego rodzaju reprezentantami biedy. Dodatkowo, przyczyny biedy zawsze są takie same: niezaradność, ewentualnie choroba czy katastrofy w postaci pożaru lub powodzi. Nie ma mowy o tym, iż bieda de facto spotkać może każdego, a jej przyczyny bywają niezwykle zróżnicowane. Enklawą biedoty prawie zawsze jest natomiast wieś. Producenci programu „Nasz nowy dom” nie zakładają co prawda, iż uczestnicy muszą obowiązkowo pochodzić ze wsi, to jednak w praktyce większość odcinków realizowana jest właśnie w małych miejscowościach. Powielany przez programy takiego typu stereotyp jest jednak nieprawdziwy- biedni żyją zarówno na wsiach, jak i w miastach. Kolejnym mitem generowanym przez takiego typu produkcje jest przeświadczenie, że życie w biedzie to zawsze życie w brudzie. Kamery bardzo często zbliżane są na elementy takie jak grzyb na ścianie, odpadający tynk czy zniszczone meble. Dodatkowo, wypowiedzi młodszych uczestników „Nasz nowy dom” świadczą o tym, iż bardzo często odczuwają oni wstyd z powodu warunków, w jakich egzystują i nie chcą zapraszać do siebie rówieśników. Brud i brzydki zapach wzbudzają de facto w każdym z nas negatywne skojarzenia, stąd bieda kreowana jest tu jako stan zagrożenia społecznego.
Charakterystycznym elementem omawianych powyżej programów jest metamorfoza (metamorfoza domu, w przypadku „Nasz nowy dom” lub metamorfoza wyglądu, w przypadku „Dam i wieśniaczek”). Zabieg ten sugeruje widzowi, że życie zmienić można na lepsze tylko i wyłącznie za pomocą dóbr materialnych. Pierwsza część programu zawsze przepełniona jest dramaturgią: bohaterowie w emocjonalny sposób opisują swoją ciężką sytuację materialną i opowiadają o trudnych doświadczeniach. Potem następuje jednak widowiskowe odrzucenie dawnego „ja”: burzenie starego domu lub zmiana wyglądu i ubioru. Na koniec bohaterowie z euforią oglądają każdy element nowego domu, a także dodatkowe niespodzianki, takie jak tablety czy laptopy. W „Damach i wieśniaczkach” kobieta z miasta spotyka się natomiast z drugą uczestniczką programu i zachwyca się jej nowym wyglądem. „Wieśniaczka” deklaruje chęć zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń i przywiązywania większej uwagi do wyglądu. Synonimem kobiecości miałoby być więc rzekomo marnotrawienie pieniędzy na niepotrzebne ubrania lub na częste wizyty u fryzjera.
Uczestniczki „Dam i wieśniaczek” mniej lub bardziej świadomie godzą się na liczne upokorzenia. Pejoratywne wydaje się być już samo określenie „wieśniaczka”, które w każdym odcinku wielokrotnie powtarzane jest przez lektora. Za upokarzające uważać należy również nieustanne porównywanie życia „wieśniaczki” z życiem „damy”. Przykładowo, gdy kobieta dostaje budżet na zakupy w galerii lub na wizytę u kosmetyczki, okazuje się, że kwota ta spokojnie wystarczyć mogłaby na tygodniowy zapas jedzenia dla rodziny.
We współczesnych debatach na temat ubóstwa bardzo często używa się pojęcia „povertyism” (sugeruje to pokrewieństwo z rasizmem czy seksizmem), czyli dyskryminacji ze względu na biedę. Dyskryminacja ta opiera się właśnie na stereotypach i stygmatyzacji osób ubogich. Co gorsza, bardzo często można doświadczyć jej ze strony osób czy instytucji, których obowiązkiem jest udzielanie pomocy (pomoc społeczna, służba zdrowia, policja itp.). W efekcie potrzebujący mogą nie otrzymać schronienia czy należnych im świadczeń socjalnych. „Welfare stigma” to nurt badań na temat stygmatyzowania biednych, który zapoczątkowano na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Wskazywano wówczas na konieczność prowadzenia badań z perspektywy klienta pomocy społecznej.
Badania wykazują, iż na osobach korzystających z pomocy społecznej ciąży piętno zależności, co w efekcie prowadzi do zaniżenia poczucia własnej wartości. Pamiętać należy, iż w epoce poprzemysłowej kategoria zależności przestała być kategorią społeczno- ekonomiczną, a stała się kategorią moralną i psychologiczną, określającą niedostatki i ułomności charakteru. Pojęcie uzależnienia od pomocy społecznej bardzo często nasycone jest ideologicznie i służy do zrzucania odpowiedzialności za ubóstwo czy bezrobocie na samych odbiorców pomocy społecznej.
Z piętnem zależności ściśle związane jest piętno uzależnienia. Pomoc społeczna przedstawiana jest jak narkotyk. Klientów porównuje się niekiedy do alkoholików, którzy muszą odbić się od dna, czyli przyznać do własnej słabości.
Na samotnych matkach korzystających z pomocy społecznej bardzo często ciąży natomiast piętno złego prowadzenia się. Widziane są one często jako kobiety niekompetentne i niechlujne, których strategią na przeżycie jest pobieranie zasiłków na kolejne nieślubne dzieci. Nie zwraca się tu uwagi na brak odpowiedzialności ze strony ojca.
Współczesny świat chętnie mówi o rzekomych prawach dewiantów, jednak bardzo często zapomina o potrzebach tych, którzy pomocy potrzebują naprawdę. Dlatego każdy z nas, na miarę swoich własnych możliwości, powinien angażować się w pomoc ubogim. Jako narodowi radykałowie walczymy też z liberalizmem gospodarczym, który w dużej mierze opiera się właśnie na uprzedzeniach do osób mniej usytuowanych. Pamiętajmy również, iż miarą wartości człowieka nigdy nie może być jego status materialny czy ilość pieniędzy przeznaczana na poprawę wyglądu.