Małgorzata Jarosz - Narodowy radykalizm w praktyce

Do napisania niniejszego artykułu natknęły mnie nadchodzące wybory parlamentarne, w których znaczna część społeczeństwa upatruje szansy na lepszą przyszłość. Rzeczywistość wydaje się być jednak brutalna- jeśli możemy spodziewać się zmian, to tylko zmian na gorsze. Jako polscy nacjonaliści z pewnością wielokrotnie zadawaliśmy sobie pytanie: jak zbudować naszym dzieciom lepszą przyszłość? Często zastanawiamy się, jak zatrzymać szaleństwo w postaci coraz bardziej agresywnego środowiska LGBT, jak poradzić sobie z inflacją lub jak zreformować administrację państwową, aby była bardziej wydajna. Przykłady można rzecz jasna mnożyć. Być może jednak zbyt często spoglądamy na innych: na „lewaków”, na skompromitowaną Konfederację albo nieudolny PIS. Z jednej strony to dobrze: w walce z wrogiem należy być bezwzględnym. Z drugiej strony jednak problemu nie zawsze należy szukać w innych, ale w samym sobie.

W swoich rozważaniach wspomagać będę się bardzo wartościową książką ks. Mariana Pirożyńskiego (1899- 1964), „Kształcenie charakteru”.

Ks. Pirożyński poprzez „charakter” rozumie stałe usposobienie, nakłaniające człowieka do wiernego wypełnienia swoich obowiązków. To właśnie owo wierne wypełnianie obowiązków jest warunkiem posiadania pełnego charakteru. Drugą istotną cechą jest natomiast stałość. Przemijające porywy nie stanowią jeszcze charakteru. Historia zna w końcu mnóstwo przykładów osób, które pod wpływem chwilowego zapału potrafiły dokonywać bohaterskich czynów, ale gdy nastój przeminął, wracali oni do egoistycznych pobudek.

Podstawą kształtowania charakteru musi być rzecz jasna świadomość, że ostatecznym celem człowieka jest Bóg, który zdolny jest zaspokoić wszystkie rozumne pragnienia natury ludzkiej. Co istotne, Bóg jest celem osiągalnym absolutnie dla wszystkich, o ile tylko człowiek chce nawiązać z Nim kontakt. To właśnie wtedy człowiek otrzyma potrzebną siłę, która zapewni jego charakterowi stałość. Bóg wyznaczył nam od wieków miejsce w społeczeństwie i zadania, jakie mamy w ciągu życia wykonać. Na tle tych refleksji łatwo możemy dojść do wniosku, że charakter to również „wierność wobec wiekuistego przeznaczenia duszy”.

Stwierdzenie to jest rzecz jasna bardzo ogólne i może okazać się niewystarczające. Ks. Pirożyński wskazuje na konieczność wyboru ideału, czyli wyobrażeniu, jakie człowiek posiada o najdoskonalszym wzorze swego postępowania. Ideały posiadają nie tylko jednostki, ale też narody i stany. Inny jest ideał Polaka, a inny- Francuza. Ideał panny różni się natomiast od ideału mężatki. Ideał powinien zmieniać się też z biegiem lat, w miarę jak rozum się pogłębia, doświadczenie wzrasta, a serce szlachetnieje.

Ks. Pirożyński podkreśla, że jako Polacy mamy z innymi Polakami wspólnych przodków, stąd jako naród, do pewnego stopnia, mamy swoje wspólne wady i zalety. Chyba w żadnym innym narodzie nie objawia się tyle bezinteresowności i zapału do wszystkiego, co wielkie i piękne. Ponadto we wszystkich stoczonych walkach prawda i sprawiedliwość była zawsze po naszej stronie. Jeśli ktoś nas prześladował, w pierwszej kolejności musiał się upodlić i wyrzec własnego sumienia. Polscy wieszczowie wpajali w nas przekonanie, że programem naszej pracy narodowej może być tylko idealizm. Przeświadczenie to trwało w Polakach instynktownie już od wielu lat. „Wylać ducha na miliony, ciałom wszystkim rozdać chleba, duszom wszystkim- myśli z nieba. Nic nie spychać nigdy w dół, lecz do coraz wyższych kół iść przez drugich podnoszenie, bo cel świata- szlachetnienie”- pisał Krasiński. Ks. Pirożyński wskazuje na to, że duszy polskiej nie zdoła zadowolić żaden cel czysto ziemski. Trawi ją tęsknota za wiecznym ideałem. Zaraz po Bogu dusza polska kocha natomiast ojczyznę, którą pojmuje nie jako środowisko biologiczne, ale jako „Matkę najmilszą”. Trzecie miejsce w naszej hierarchii ideałów zajmuje natomiast wolność. Co prawda w XVII i XVIII wieku umiłowanie to przybierało formy niedopuszczalne i szkodliwe dla państwa, jednak mimo to wolność zawsze była i będzie postulatem polskiej duszy. Naszym ideałem nigdy nie było państwo policyjne. Zdaniem księdza do naszych zalet narodowych zaliczyć można również towarzyskość, rycerskość, rzutkość umysłu i optymizm.

Głównym źródłem naszych wad narodowych jest natomiast przeinaczenie stosunku pomiędzy rozumem a uczuciem. Pierwsze miejsce zajmuje u nas właśnie uczucie, a dopiero potem rozum. Wynika z tego niestety powierzchowność i lekkomyślność. Często nie liczymy się z realnymi warunkami życia, a sprawy poważne traktujemy zbyt lekko. Ks. Pirożyński pisze wprost: „my nie lubimy myśleć i nie żądamy od innych, aby myśleli”. Dlatego właśnie brakuje nam przezorności, nie zastanawiamy się nad tym, co będzie potem. Nie umiemy też korzystać z poczynionych doświadczeń. Jesteśmy ponadto narodem leniwym. Polak nie lubi zajmować się przez dłuższy czas tą samą sprawą i chce mieć od razu przedmiot swoich pragnień. Kolejną bolączką jest brak solidności w pracy. Na wystawach międzynarodowych za granicą pawilony polskie budzą co prawda powszechny podziw, ale „w kraju tolerowało się tyle nor i ruder, w których młode pokolenie gromadnie padało ofiarą gruźlicy”. Na plan pierwszy wysuwa się więc u nas chęć pokazania się i zaimponowania drugim, zwłaszcza obcym. Popycha nas to niestety do życia nad stan. Widoczne jest to między innymi w znanej polskiej maksymie: „zastaw się a postaw się”.

Nasza impulsywność w połączeniu z lekkomyślnością sądów daje natomiast ciasnotę poglądów i brak wyrozumiałości dla drugich. Często nie umiemy zrozumieć tego, że ktoś może gorąco kochać ojczyznę, ale jednocześnie należeć do innej partii politycznej (to chyba szczególnie ta wada jest widoczna w czasach obecnych, i niestety konsekwentnie wykorzystywana przez rządzących). Dlatego nie mamy zdrowej opozycji, bo oponenci zamiast dyskutować, dają się ponosić emocjom.

W jaki sposób człowiek powinien kształtować swój charakter? Niezwykle ważna jest tu rezygnacja z własnej przyjemności i wygody. Największym wrogiem charakteru jest bowiem egoizm. Utrzymana w granicach miłość własna nie zasługuje co prawda na potępienie, ale bardzo często jest podłożem, na którym wyrasta egoizm. Dlatego za wszelką cenę powinniśmy zdusić w sobie pragnienie pochwał i uznania. Naszym kolejnym wrogiem jest natomiast zarozumiałość i nieustanne stwierdzanie swojej wyższości. Jeśli jednak potrafimy zdobyć się na trochę krytycyzmu i dostrzegamy, że bliźni posiada majątek lub wykształcenie, bardzo często do głosu dochodzi zazdrość. Wszystko to budzi w duszy pychę, która gotowa jest do własnego wyniesienia poprzez krzywdę drugich. Niestety, pycha występuje również w zakresie życia społecznego, co objawia się na przykład w egoizmie klasowym czy narodowym. W łonie jednego narodu powstaje walka klas i zapomnienie, że naród to żywy organizm, w którym wszystkie klasy i warstwy muszą harmonijnie współpracować dla dobra całości, a krzywda jednej warstwy społecznej pociągnie za sobą krzywdę innych. Oczywiście, wielu z nas zadaje sobie pytanie: skąd wziąć miłość? Otaczające nas osoby mają w końcu w sobie wiele odrażających cech. Pobudka oczywiście powinna być nadprzyrodzona: trzeba umiłować Dobro Nieskończone. Dla Niego zawsze warto się poświęcać.

Innym wrogiem charakteru, o którym wspomina ks. Pirożyński jest rozproszenie, czyli rozstrzelanie zainteresowań. Człowiek rozproszony zajmuje się wieloma sprawami, których nie potrafi podporządkować jednemu celowi, a wskutek tego traci nieproduktywnie dużo energii. Siły natury ludzkiej są ograniczone, stąd w miarę jak mnożą się nasze zainteresowania, maleje energia, którą możemy każdemu z nich przeznaczyć. Stajemy się wówczas ludźmi „do wszystkiego i do niczego”. Jest to o tyle istotne, że pod pozorem wiedzy jesteśmy nieustannie bombardowani tysiącem niepotrzebnych wiadomości. Dlatego korzystając z różnego rodzaju mediów, powinniśmy wybierać tylko to, co naprawdę nam się przyda. Jeśli szukamy artykułu w encyklopedii, nie zatrzymujmy się przy innych, bo w ten sposób tracimy czas i stajemy się ofiarą bezplanowości.

Kolejnym ważnym elementem kształtowania charakteru jest uporządkowanie myśli. To właśnie w myślach rodzi się ideał, który daje pragnienie. Jeśli jest ono silne, przemienia się w postanowienie, postanowienie daje impuls do czynu, a z czynów często powtarzanych powstaje trwałe usposobienie, czyli charakter. Kiedy pewnego razu zapytano Newtona, w jaki sposób okrył prawo powszechnego ciążenia, odpowiedział: „Wciąż o nim myśląc”. Wielkie myśli są więc źródłem wielkich czynów. Poddawanie się marzycielstwu jest natomiast dowodem na niezdyscyplinowaną wyobraźnię i silnie rozwinięty egoizm. Marzenia intensywnie pobudzają nasze zmysły i podnoszą nas we własnych oczach. Ksiądz wskazuje, iż lekarstwem może być tu koncentracja myśli nad jakąś wzniosłą ideą. Przykładów nie trzeba szukać daleko: „(…) zetknąłem się z ubogą rodziną, której muszę dopomóc. Ale jak? Albo: spotkałem kolegę, którego chcę wydobyć ze złego towarzystwa, podciągnąć go wyżej. Jakimi argumentami ja go przekonam?”.

Ks. Pirożyński zwraca również uwagę na konieczność walki z lenistwem. Nałóg lenistwa nie oznacza wcale, że człowiek nie chce nigdy pracować, ale że ma wstręt do częstego i systematycznego wysiłku. Leń potrafi pracować dużo, ale gdy do pracy zmusza go konieczność, na przykład zbliżający się egzamin. Osoba taka uczy się wówczas dniami i nocami, ale zaraz po egzaminie odkłada książki na wiele miesięcy. Bierze się to z niechęci pracy według planu z góry powziętego i z szukania urozmaicenia, przerzucania się od jednego przedmiotu na drugi. Praca taka nie przynosi korzyści nikomu, również całemu społeczeństwu. Żeby była ona wydajna, należy w pierwszej kolejności uwzględnić swoje możliwości- przeciążenie pracą, zwłaszcza umysłową, może odbyć się negatywnie na zdrowiu. Pomocne może być tu na przykład przeplatanie pracy umysłowej pracą fizyczną oraz uprawianie sportu.

W tym miejscy pozwolę sobie zadań pytanie: w jaki sposób rady ks. Pirożyńskiego zastosować można w naszej narodowo- radykalnej działalności. Podstawą musi być niewątpliwie pielęgnowanie swojej katolickiej tożsamości i bezwzględne opowiedzenie się po stronie moralności katolickiej. Paradoksalnie, uwagę należy zwrócić również na czynności stosunkowo proste: pilne przykładanie się do pracy zarobkowej lub nauki, pielęgnowanie więzi rodzinnych czy oczywiście aktywne udzielanie się w Obozie Narodowo- Radykalnym. Aktywność ta wcale nie musi wymagać wielkich poświęceń. Zacząć można od poświęceń drobnych- przeczytania „Wczoraj i jutro” Jana Mosdorfa zamiast tracenia czasu na Instagramie. Później można iść o krok dalej. Jako polscy nacjonaliści powinniśmy być bardzo zainteresowani szeroko- pojętymi kwestiami społecznymi. W pobliżu naszego miejsca zamieszkania z pewnością znajduje się na przykład fundacja pomagająca osobom bezdomnym. Może warto poświęcić swój wolny czas właśnie na wolontariat. Czy mamy wyzbywać się marzeń o Wielkiej Polsce i ostatecznym zwycięstwie nad wrogami ideowymi? Nie, w końcu, zgodnie ze słowami ks. Pirożyńskiego, myśli z czasem przekształcają się w czyny. Z drugiej strony musimy być jednak realistami- swoich postulatów nie będziemy mogli zrealizować z dnia na dzień. Możemy jednak próbować dążyć do celu małymi krokami- poprzez pracę nad swoim własnym charakterem, bez którego możemy zapomnieć o Wielkiej Polsce, i poprzez wsparcie dla osób w naszym najbliższym otoczeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *