Małgorzata Jarosz - Nacjonalizm jest kobietą, czyli historia „kobiet błękitnych”

„Prawa kobiet” to hasło, które w minionej kampanii wyborczej odmienione zostało przez wszystkie przypadki. Niestety, głównie pod kątem rzekomego prawa do zabijania dzieci nienarodzonych. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Polska powoli przestaje być bastionem katolicyzmu i bastionem normalności, ale upodabnia się coraz bardziej do zdegenerowanych krajów Europy Zachodniej. Fakt ten budzi w nas z pewnością złość, smutek i poczucie przegranej bitwy, ale z drugiej strony motywuje też do dalszej walki.

Środowiska lewicowe skutecznie przekonały społeczeństwo, że państwo oparte na wartościach katolickich jest jednocześnie „piekłem kobiet”. Czytelników Kierunków nie trzeba z pewnością zapewniać o absurdalności tego stwierdzenia. Kiedy słucham jednak wypowiedzi działaczek feministycznych, bardzo często przypomina mi się przykład co prawda nie z naszego polskiego podwórka, ale z Hiszpanii frankistowskiej. Kraju, w którego budowanie niemały wpływ miały właśnie kobiety.

Kobietom początkowo nie zezwolono na wstąpienie do Falangi, argumentując to obecnością przemocy politycznej w programie, dlatego zapisały się do S.U.E. (Sindicato Espanol Universitario- falangistowska organizacja studencka). W czerwcu 1934 zadecydowano natomiast o powstaniu Sekcji Kobiecej, na razie stanowiącej część S.U.E.

Manifest Sekcji Kobiecej głosił, iż jej misją „nie jest ciężka walka, lecz głoszenie, propagowanie oraz dawanie przykładu”. Falangistki początkowo zajmowały się przede wszystkim zbieraniem funduszy poprzez sprzedaż znaczków z wizerunkiem Primo de Rivery, mydła i kwiatów. Odwiedzały też więzionych Falangistów, dostarczając im jedzenie, a także opiekowały się rodzinami aresztowanych.

Status Sekcji Kobiecej określony został po raz pierwszy w grudniu 1934 roku. Organizacja wyznaczyła sobie następujące zadania: „szycie sztandarów, bransoletek i innych emblematów naszej organizacji” oraz „opieka i odwiedzanie więźniów”. Na czele Sekcji stanęła oczywiście Pilar Primo de Rivera, jako „jefe nacional”. W przededniu wojny domowej istniała w 18 prowincjach i liczył aż 2500 członkiń.

Na zjeździe Sekcji w 1937 roku uchwalony został nowy, rozszerzony statut. Stanowił on, iż Sekcja ma być „kobiecym” uzupełnieniem „męskiego dzieła Falangi”. Co ciekawe, organizacja zaangażowała się też w sferze pracy zawodowej kobiet. Z racji tego, iż kobiety w wielu wypadkach musiały pracować zawodowo, Sekcja włączyła swoje członkinie do związków zawodowych.

Momentem przełomowym w historii Sekcji Kobiecej był rzecz jasna wybuch wojny domowej. Ośrodkiem organizacyjnym stało się Valladolid (Kastylia), ponieważ Madryt znalazł się w strefie republikańskiej. Działaczki pracowały jako pielęgniarki, szyły i prały mundury, a także opiekowały się sierotami. Był to też okres tworzenia się symboliki organizacyjnej. W październiku 1937 roku Sekcja obrała sobie patronkę w osobie św. Teresy z Avila.

Dekretem generała Franco z grudnia 1939 roku to właśnie Sekcji Kobiecej powierzona została „formacja polityczna i społeczna kobiet hiszpańskich zgodnie z celami Falangi”. Formacja ta miała dotyczyć nie tylko działaczek organizacji, ale wszystkich kobiet, poprzez uzyskanie całkowitej kontroli nad Służbą Społeczną i wszystkimi jej instytucjami.

Bardzo ważnym elementem ideologii Sekcji Kobiecej była religia katolicka. Pilar Primo de Rivera starała się zachowywać poprawne relacje z duchowieństwem. Zabraniała też organizowania jakichkolwiek atrakcji sportowych i artystycznych w Wielkim Tygodniu oraz angażowania działaczek w cokolwiek, co uniemożliwiałoby im udział w niedzielnej Mszy. Na poziomie lokalnym szefowe Sekcji zobowiązane były do utrzymywania kontaktów z proboszczami i zapraszania ich do wygłaszania pogadanek o tematyce religijnej.

Jaki był ideał kobiecości propagowany przez Falangę? Najważniejszym atrybutem kobiety miała być miłość, rozumiana jako postawa wobec świata (u mężczyzn takim atrybutem powinna być siła). Zdolność do miłości niesie za sobą natomiast zdolność do poświęcenia i wyrzeczenia. Kobieta powinna żyć i cierpieć dla innych, ale jednocześnie w trosce o nich nie może okazywać swojego cierpienia. Istniało ponadto powszechne przekonanie, że kobiety są bardziej religijne od mężczyzn i podtrzymują wiarę w społeczeństwie.

Na łamach publicystyki podkreślano często, że kobiety nie są w niczym gorsze od mężczyzn, są po prostu inne. Uważano, że po obu stronach są „wielkie słabości i wielkie akty bohaterstwa”. Mało tego, pod niektórymi względami kobiety uważane były za lepsze od mężczyzn. Kobiecą dobroć i łagodność konfrontowano niekiedy z męskim egoizmem i zdolnością do używania przemocy. Sam Jose Antonio Primo de Rivera podkreślał, że Falanga odrzuca wizerunek kobiety jako „głupiej adresatki komplementów”, który sprowadza ją do roli tylko i wyłącznie dekoracyjnej. Krytykował feminizm, który na siłę chce przeznaczyć kobiety do ról męskich. „Prawdziwy feminizm” miał polegać według niego na „otaczaniu coraz większą ludzką i społeczną godnością ról kobiecych”.

Na łamach „Y” czy czasopisma „Medina” poruszane były również tematy bardziej przyziemne, takie jak moda czy dbałość o zdrowie i higienę. Ganiono przesadny makijaż i nieskromny ubiór, ale jednocześnie udzielano porad na temat pielęgnacji włosów czy cery. Zachęcano ponadto do aktywności fizycznej, a za typowo „kobiece” uważano dyscypliny takie jak narciarstwo, jazda na rowerze i koszykówka. Sport nie był jednak postrzegany tylko jako rozrywka, ale też narzędzie do osiągnięcia piękna i zdrowia. W przypadku kobiet było to ważne w kontekście do przygotowania ich do swojego najbardziej podstawowego zadania, czyli do macierzyństwa.

Falangistki nie miały wątpliwości, że kobieta została stworzona przede wszystkim do bycia matką. Wynikało to nie tylko z nauki Kościoła, ale postrzegane było też jako obowiązek wobec ojczyzny. Samo zrodzenie potomstwa uważano jednak za niewystarczające- o dzieci należało odpowiednio dbać. Dlatego na łamach prasy falangistowskiej często znaleźć można było porady, jak karmić dzieci, jakie zabawki im kupować i jakie szyć ubrania.

„W triumfie i porażce każdego mężczyzny tkwi dusza jakiejś kobiety”- pisano na łamach „Mediny”. Kobieta niekoniecznie ma więc działać w świecie bezpośrednio, ale jej pośredni wpływ jest nieoceniony. Jej łagodność zdolna jest dokonać „misji pacyfistycznej” i pomóc w osiągnięciu zgody narodowej. Pozytywny wpływ wywierany powinien być rzecz jasna w pierwszej kolejności na męża. Co ciekawe, Falangistki uważały małżeństwo za obowiązek społeczny, ale jednocześnie odradzały tak zwane małżeństwo z rozsądku. Na kobiecie spoczywała rzecz jasna troska o dom. Dlatego na łamach prasy często znaleźć można było porady na temat sprzątania czy wyposażenia mieszkania. Ognisko domowe miało być miejscem, w którym mąż odpoczywa od swoich trosk, a dziecko uczy się rozpoznawać to, co piękne.

Podkreślić należy jednak, iż choć w ideologii Falangi kobieta powinna być przede wszystkim żoną i matką, to nie oznaczało to całkowitego zamknięcia jej w domu i ograniczenia działalności na innym polu. Szczególnie ważna była tu działalność społeczna w postaci dobroczynności.

Ogólnie rzecz biorąc stosunek Falangi do pracy zawodowej kobiet uznać należy za negatywny. Podstawowym miejscem pracy powinien być dla kobiety dom. Inaczej rzecz jasna postrzegano jednak sytuację kobiet niezamężnych. Uważano, że powinny one realizować się w zawodach takich jak pielęgniarka czy nauczycielka, ale też telefonistka czy pracownica administracji państwowej. Co ciekawe, podkreślano niekiedy, że w pewnych profesjach kobiety sprawdzają się znacznie lepiej niż mężczyźni. Przykładowo, z uwagi na dobry charakter pisma świetnie radzą sobie w pracach biurowych. Za pracą zawodową kobiet przemawiała rzecz jasna nie tylko ideologia, ale też realizm polityczny. Jeśli Hiszpania miała podnieść się cywilizacyjnie i stanąć na nogi po wojnie domowej, potrzebowała zaangażowania ze strony wszystkich obywateli. Osobną kwestią było natomiast bezpośrednie zaangażowanie w politykę i rządzenie krajem. Tu Sekcja nie miała wątpliwości, że jest to domena tylko i wyłącznie mężczyzn. „Niech wasza praca będzie milcząca; im mniej będzie się słyszało i widziało Sekcje Kobiece, tym lepiej. Zostawmy mężczyzną radzenie sobie z trudnościami, które przynosi rządzenie narodem”- pouczała działaczki Pilar Primo de Rivera.

Podkreślić należy, iż obok ogólnego ideału kobiety prasa Sekcji kreśliła również ideał kobiety- falangistki, czyli „kobiety błękitnej”, „mujer nacionalisindicalista” („kobieta narodowego syndykalizmu”). Zaprojektowano nawet swego rodzaju programowy dokument: „18 punktów kobiety F.E.T y de las J.O.N.S”. Działaczki zobowiązane były do bezwzględnego wykonywania rozkazów, nieodstępowania od powierzonych działań, posłuszeństwa oraz unikania ambicji robienia osobistej kariery. „O brzasku wznieś swoje Serce do Boga i pomysł o nowym dniu dla Ojczyzny”- czytamy w pierwszym punkcie dokumentu.

Na łamach „Y” czy „Mediny” podkreślano często, że Falangistki powinny czuć się dumne, ponieważ potrafiły wyrzec się „wygód, prywatności i odpoczynku”. To właśnie ofiarność uznana została za jedną z najcenniejszych wartości. „Kobieta jest ofiarna z natury, zaś Falangistka powinna być taka o wiele bardziej, ponieważ urosła w naszej doktrynie do roli przykładu i niemal symbolu”- przekonywał sam Jose Antonio Prima de Rivera. Co ciekawe, podobnie jak żona powinna wywierać dobry wpływ na męża, tak również działaczki sekcji powinny powinny wpływać na męską część Falangi. Organizacja potrzebowała kobiecego pierwiastku właśnie po to, aby „mężczyźni byli bardzo męscy”, i aby mogli uczyć się ofiarności.

Jednym z najważniejszych zadań, jakie postawiła przed sobą Sekcja, była edukacja wszystkich kobiet. W 1939 roku otwarto pierwsze szkoły wieczorowe, które miały na celu likwidację analfabetyzmu wśród Hiszpanek. Do końca 1950 roku w całym kraju powstało aż 20 tys. takich szkół. Równolegle powstawały również Szkoły Gospodarstwa Domowego, przekazujące wiedzę stricte praktyczną, przygotowujące do pracy w domu i zarządzania gospodarstwem. Istniały też Szkoły Mieszane, łączące funkcje wyszczególnionych powyżej placówek. To właśnie dzięki staraniom Sekcji Ministerstwo Edukacji wprowadziło w 1941 roku obowiązkową naukę gospodarstwa domowego we wszystkich żeńskich szkołach na terenie kraju. I tak Hiszpanki uczyły się robótek ręcznych, szycia ubrań, gotowania czy higieny i wychowania dzieci. Program co jakiś czas był modyfikowany i dostosowywany do potrzeb. Przykładowo, w 1944 roku pojawił się przedmiot „kwiaty i ogrody”. Program nauczania był bardzo praktyczny, ale nie brakowało w nim też informacji o charakterze naukowym. Przykładowo, na zajęciach z „kuchni” uczono się nie tylko gotowania, ale zdobywano również wiedzę na temat składników odżywczych poszczególnych produktów.

W ścisłym związku z ideą kształcenia kobiet pozostawała Służba Społeczna (Servicio Social)- rodzaj pracy społecznej wykonywanej na rzecz państwa. Początki tej instytucji sięgały czasów wojny domowej i wiązały się z instytucją Auxilio Social. Na początku wojny Mercedes Sanz Bachiller, wdowa po Onesimo Redondo (jednym z założycieli Falangi) założyła Pomoc Zimową (Auxilio de Invierno), która później zmieniła nazwę na Pomoc Społeczną (Auxilio Social). Celem instytucji miała być opieka nad sierotami wojennymi, ale z czasem działalność rozszerzyła się na również na chorych i starców. W czasie wojny zorganizowano też młodzieżówkę Sekcji, czyli Organizacje Młodzieżowe (Organizaciones Juveniles), w ramach której dzieci i młodzież uczestniczyli w obozach letnich. Działalność w Służbie Społecznej nie była co prawda obowiązkowa, ale dawała liczne możliwości i przywileje. Przykładowo, od 1944 roku ukończenie służby stało się warunkiem otrzymania paszportu. Schemat działalności w Servicio był następujący: 3 miesiące uczęszczania na kurs teoretyczny, 3 miesiące zajęć praktycznych. Formacja składała się z nauki religii, kursu politycznego i przedmiotów gospodarstwa domowego. Na zajęcia praktyczne można było udać się natomiast do instytucji takich jak schroniska, jadłodajnie czy szpitale. Opcjonalnie, istniała również możliwość włączenia się szereg akcji, np.: walka z rakiem, rehabilitacja niepełnosprawnych czy walka z analfabetyzmem.

Falanga kładła ogromny nacisk na pracę społeczną na wsi. Wieś z jednej z strony jawiła się jakie miejsce najmniej skażone obcymi wpływami, ale z drugiej strony dostrzegano też jej zacofanie. Dlatego właśnie podniesienie poziomu cywilizacyjnego wsi stanowiło jeden z najważniejszych wątków programu rewolucji narodowego syndykalizmu. Siłą rzeczy było to również ogromne pole do działania dla Sekcji Kobiet. Stawiano sobie za cel zburzenie barier pomiędzy kobietami z miast a kobietami ze środowisk wiejskich. Uważano, że środowiska te powinny się wzajemnie poznać i razem budować „nową Hiszpanię”. Jedną z najbardziej alarmujących kwestii był powszechny brak higieny wśród ludności wiejskiej, a co za tym idzie, wynikające z tego choroby. Instytucją powołaną przez Sekcję do rozwiązywania problemów wsi było Braterstwo Miast i Wsi. Departament ten zajmował się między innymi prowadzeniem kursów rolnictwa. Niekiedy oferowano również kursy chałupnictwa (np. produkcji koszy, produkcji dywanów czy koronkarstwa). Nauka odbywała się w specjalnie przygotowanych do tego celu placówkach, dysponujących internatem dla uczestniczek.

Sekcja Kobieca powołała również do życia instytucję tak zwanych krzewicielek, których zasięg działania nie ograniczał się tylko do terenów wiejskich. Uważane były one za uosobienie poświęcenia i bezinteresownej służby. Rzeczywiście, praca „krzewicielki” miała docierać tam, gdzie nie dociera podstawowa opieka medyczna i edukacja. Do jej zadań należało między innymi przekazywanie podstawowej wiedzy z zakresu pierwszej pomocy, diagnozowania chorób i higieny. Szczególnie ważna była edukacja matek. Państwo frankistowskie za jeden z najważniejszych celów obrało sobie bowiem walkę z wysoką śmiertelnością noworodków. Dlatego „krzewicielki” nazywane były też „instruktorami macierzyństwa” lub „matkami- ekspertkami”. Niestety, działalność takiego typu okazała się niewystarczająca w walce z wszechobecnym brakiem higieny i chorobami, a działaczki bardzo często wzbudzały nieufność wśród ludności wiejskiej. Niemniej jednak, choć działalność „krzewicielek” była tylko kroplą w morzu potrzeb, nie sposób nie docenić ich poświęcenia i zaangażowania.

Wyrazem szacunku dla pracy rolniczej było ustanowienie w 1941 roku Święta Rolnictwa i Świętych Małżonków Chłopskich (chodzi tu o św. Izydora Oracza i św. Marię de la Cabeza). Uroczystości przypadały 9 września i miały charakter religijno- państwowy.

Jak wielokrotnie było to już podkreślane, za podstawowe zadanie kobiety Falangistki uważały zrodzenie i wychowanie potomstwa. Dlatego Sekcja stawiała sobie za cel również pomoc Hiszpankom w tym niejednokrotnie trudnym i odpowiedzialnym zadaniu. Powyżej była mowa już o walce ze śmiertelnością niemowląt. „Wódz poleca nam dzieło proste, ale fundamentalne dla Ojczyzny (…). Każde dziecko, które umiera z powodu braku odpowiedniej opieki, mogło być Mistykiem, Geniuszem, Żołnierzem, Odkrywcą lub Poetą”- apelowała Pilar. I rzeczywiście, Sekcja wzięła na siebie trud szkolenia pielęgniarek tak zwanych divulgadoras sanitarias, których zadaniem było dawać lekcje opieki nad dziećmi. Ponadto na łamach prasy bardzo często pojawiały się artykuły mające na celu uświadamiać matki i dawać porady dotyczące opieki nad niemowlęciem. Falangistki rozwinęły również działalność na polu bezpośredniej pomocy dzieciom. Prowadziły liczne placówki opiekuńcze, a także przedszkola czy domy dla kobiet ciężarnych.

Wiele elementów działalności Sekcji Kobiecej z pewnością nie sprawdziłaby się w naszych czasach. Przykładowo, w dobie powszechnego dostępu do wiedzy i licznych udogodnień danych przez współczesną technologię, zajęcia z prowadzenia gospodarstwa domowego jawić mogą się jako anachronizm (aczkolwiek lekcje gotowania czy szycia na niektórych etapach edukacji mogłyby mieć swoje zastosowanie). Jednak idea promowania macierzyństwa, jako podstawowego i jednocześnie bardzo wartościowego zadania kobiety jest niewątpliwie czymś godnym pochwały. Podobnie jak idea bezinteresownej i ofiarnej pracy na rzecz rodaków. Cóż, pozostaje nam mieć nadzieję, że działalność w duchu katolickim i narodowym uznana zostanie przez społeczeństwo za atrakcyjniejszą od działalności „Strajku Kobiet”, która opiera się głównie na wznoszeniu wulgarnych haseł i niszczeniu dóbr kultury.

Małgorzata Jarosz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *