Pomimo faktu, iż my Polacy na co dzień nie jesteśmy narodem zaangażowanym w politykę, to przyznać trzeba, iż mieszkańcy Krakowa stanęli na wysokości zadania.
Zaangażowanie w zbiórkę podpisów przeciwko Aleksandrowi Miszalskiemu przerosło chyba oczekiwania samych organizatorów. W chwili pisania tego artykułu nie znamy jeszcze wyników referendum. Bez względu na finał, warto jednak przyjrzeć się zarzutom stawianym prezydentowi.
Jako Brygada Małopolska popieramy w pełni postulat odwołania Aleksandra Miszalskiego. Nie ulega wątpliwości, iż pod względem ideologicznym reprezentuje on przede wszystkim postulaty szeroko pojętego środowiska liberalnego. Mam tu na myśli między innymi środowisko LGBT. Miesiąc maj funkcjonował w Krakowie jako „Maj równości”, a punktem kulminacyjnym był rzecz jasna Marsz Równości. Prezydent Miszalski w przeszłości nie tylko wspierał marsz, ale również brał w nim bezpośredni udział. Jako polscy nacjonaliści wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec tego typu praktyk.
Nie są do rzecz jasna jedyne zarzuty przeciwko prezydentowi. Zmianą, która oburzyła większość mieszkańców Krakowa, bez względu na poglądy polityczne, jest Strefa Czystego Transportu, wydłużenie godzin płatnego parkowania czy wprowadzenie opłat za parkowanie w niedzielę. Choć idea walki ze smogiem i postulat dbania o czystość powietrza są jak najbardziej godne pochwały, to sam Miszalski przyznał, iż zawiódł go „instynkt polityczny” w tej sprawie. Chodzi tu nie tyle o sam pomysł SCT, co brak konsultacji społecznych i pominięcie niektórych wyjątków. Magistrat podkreśla, iż konieczne będzie między innymi wprowadzenie zwolnień dla kierowców korzystających z parkingów Park \& Ride, sprzedawców dojeżdżających do placów targowych czy osób w najtrudniejszej sytuacji materialnej zamieszkujących całe województwo małopolskie. Jak jednak widać, o postulatach tych zaczęto mówić zbyt późno. Co istotne, SCT wprowadzona została przy jednoczesnym wzroście cen biletów MPK. Co prawda, pod wpływem niezadowolenia mieszkańców i presji referendum ceny biletów miesięcznych podwyższone zostały tylko o 9 zł (zamiast o planowane 19 zł), jednak planowane podwyżki cen biletów jednorazowych i czasowych nie uległy zmianie. Widać więc, iż miasto nie szuka środków w oszczędnościach, ale w kieszeniach mieszkańców…
Kolejnym problemem, na który zwracają uwagę organizatorzy zbiórki podpisów jest narastające zadłużenie miasta. Szacuje się, iż w ciągu ostatnich dwóch lat wzrosło ono niemal o 2 miliardy złotych. Świadomość problemu posiada niewątpliwie sam prezydent, w lipcu 2025 mówił wprost, iż jego największym wyzwaniem jest właśnie zbilansowanie budżetu miasta. Mimo to nie zlecono jednak niezależnego audytu finansów miasta, który odnalazłby przyczynę problemu i zaproponował jego rozwiązanie. Pewnym paradoksem jest to, iż winą za długi obarczany jest poprzednik, Jacek Majchrowski. Podkreślić należy jednak, iż duży wpływ na zarządzanie miastem miał jeden z zastępców Majchrowskiego, Bogusław Kośmider. Nie tylko nie został on usunięty przez obecną władzę, ale powierzono mu zarząd nad Krakowskim Holdingiem Komunalnym. Pewną nadzieję może dawać jedynie fakt, iż prezydent ma świadomość niechęci ze strony Krakowian i pod wpływem krytyki zlikwidował między innymi premię dla członków zarządu spółek miejskich i obniżył wynagrodzenie dla członków rad nadzorczych tych spółek. Zapowiedział też zmiany kadrowe w urzędzie i redukcję etatów.
Zarzutem wysuwanym pod adresem Miszalskiego jest również tak zwane kolesiostwo. I rzeczywiście, w urzędzie zatrudniono jego kilku asystentów jeszcze z czasów bycia posłem. Niektórzy awansowali o wiele szybciej niż doświadczeni pracownicy z wieloletnim stażem (przykładem jest Maciej Łazor czy Adrian Piechota). Choć obsadzanie stanowisk partyjnymi kolegami wydaje się nie być niczym zaskakującym, to poważne wątpliwości budzi fakt, iż w czasie nominacji brana jest właśnie przynależność partyjna, nie kompetencje. Przykładem może być Aleksandra Twaróg, rzeczniczka praw ucznia, która otrzymała posadę pomimo tego, iż w konkursie wypadła najgorzej. Tłumaczono, iż rzekomo miała nadrobić braki w ustnej części rekrutacji.
Co więcej, istotne jest również to, iż prezydent Miszalski złożył około 150 obietnic wyborczych, z czego większość nie została zrealizowana w ogóle lub została zrealizowana tylko częściowo (pomimo tego, iż obietnice te miały określony termin realizacji). Chodzi tu między innymi o roczny bilet dla studentów za 365 zł, bon na kulturę, bon na sport, program „Pokonaj depresję” dla młodzieży, nowe akademiki, publiczne toalety w każdym parku czy rozwiązanie problemu „więźniów czwartego piętra”. Kolejną obietnicą jest budowa metra. Prezydent deklarował początkowo, iż pierwsza łopata wbita zostanie w 2028 roku. Data ta została jednak przesunięta na 2030 rok, czyli już po kolejnych wyborach. Nie jest również do końca jasne skąd miasto miałoby wygospodarować środki na tak ogromną inwestycję.
Skala niechęci do prezydenta Miszalskiego jest tak duża, iż referendum najprawdopodobniej przyniesie oczekiwane skutki i polityk rzeczywiście zostanie odwołany. Tu pojawia się jednak pytanie: co dalej? Jako Obóz Narodowo- Radykalny nie utożsamiamy się z żadną opcją polityczną i nie opowiadamy się za żadnym kandydatem. Mimo to jednak nie możemy przejść obojętnie obok referendum. Nie możemy przejść obojętnie obok prezydenta, który zamiast bronić interesów mieszkańców Krakowa, broni interesów swoich partyjnych kolegów. Nie możemy przejść obojętnie obok prezydenta, który patrzy na Krakowian „z góry” i nie wsłuchuje się w ich potrzeby.