Adrianna Gąsiorek - Algorytmy decydują, co myślimy – jak działa bańka informacyjna

Niewidzialny redaktor naszego świata

Każdego dnia miliony ludzi sięgają po telefon niemal odruchowo. Kilka przesunięć palcem, krótki rzut oka na nagłówki, filmik, mem, komentarz. Wydaje się, że to my decydujemy, co czytamy i oglądamy. Tymczasem coraz częściej to nie człowiek, lecz algorytm pełni rolę niewidzialnego redaktora – selekcjonuje informacje, ustawia je w odpowiedniej kolejności i podpowiada, co „powinno” nas zainteresować. W ten sposób powstaje zjawisko nazywane bańką informacyjną, które realnie wpływa na nasze poglądy, emocje i decyzje.

Bańka informacyjna nie jest teorią spiskową ani technologiczną ciekawostką. To mechanizm dobrze udokumentowany przez badaczy mediów, psychologów i socjologów. W świecie, w którym ogrom informacji przekracza ludzkie możliwości przetwarzania, algorytmy stały się koniecznością. Problem polega na tym, że ich logika nie zawsze służy dobru debaty publicznej czy rozwojowi wiedzy.

Czym właściwie jest algorytm?

Algorytm w najprostszym ujęciu to zestaw reguł, według których komputer podejmuje decyzje. W przypadku mediów społecznościowych i wyszukiwarek internetowych algorytmy analizują nasze zachowanie: co lajkujemy, co komentujemy, jak długo oglądamy dany materiał, do czego wracamy. Na tej podstawie tworzą profil naszych zainteresowań i przewidują, jakie treści zatrzymają nas na platformie jak najdłużej.

Nie chodzi więc o to, by dostarczyć nam najbardziej rzetelnych czy zróżnicowanych informacji, lecz takich, które zwiększą zaangażowanie. Czas spędzony przed ekranem to bowiem realny zysk – więcej reklam, więcej danych, większa kontrola nad uwagą użytkownika.

Mechanizm bańki informacyjnej

Bańka informacyjna powstaje wtedy, gdy algorytm konsekwentnie pokazuje nam treści zgodne z naszymi wcześniejszymi poglądami i preferencjami, jednocześnie ograniczając dostęp do odmiennych punktów widzenia. Jeśli użytkownik często klika materiały o określonej tematyce politycznej, światopoglądowej czy zdrowotnej, platforma uznaje to za sygnał: „więcej tego samego”.

Z czasem różnorodność znika. Użytkownik ma wrażenie, że wszyscy myślą podobnie jak on, a inne opinie są marginalne, dziwne lub wręcz niebezpieczne. W rzeczywistości to efekt selekcji, a nie realnego obrazu społeczeństwa.

Psychologia w służbie technologii

Bańki informacyjne działają tak skutecznie, ponieważ wykorzystują naturalne mechanizmy psychologiczne. Jednym z nich jest efekt potwierdzenia – skłonność do poszukiwania informacji zgodnych z własnymi przekonaniami i ignorowania tych, które im przeczą. Algorytmy wzmacniają ten efekt, dostarczając nam nieustannego potwierdzenia, że „mamy rację”.

Drugim istotnym czynnikiem są emocje. Treści wywołujące silne reakcje – gniew, strach, oburzenie – są częściej komentowane i udostępniane. Algorytmy szybko uczą się, że emocjonalny przekaz zwiększa zaangażowanie, dlatego promują materiały kontrowersyjne, uproszczone i spolaryzowane.

Od informacji do manipulacji

Granica między personalizacją a manipulacją bywa cienka. Gdy użytkownik przez dłuższy czas funkcjonuje w jednej bańce informacyjnej, jego obraz świata stopniowo się zawęża. Złożone problemy społeczne zaczynają jawić się jako czarno-białe, a przeciwnicy ideowi – jako wrogowie.

W skrajnych przypadkach bańki informacyjne sprzyjają radykalizacji. Badania pokazują, że osoby zamknięte w jednolitym przekazie są bardziej podatne na dezinformację i teorie spiskowe. Algorytm nie rozróżnia prawdy od fałszu – liczy się reakcja użytkownika.

Debata publiczna opiera się na wymianie argumentów i konfrontacji różnych poglądów. Tymczasem algorytmy sprzyjają fragmentaryzacji społeczeństwa na zamknięte grupy, które nie tylko się nie rozumieją, ale często nie mają ze sobą żadnego kontaktu informacyjnego.

W efekcie obywatele podejmują decyzje wyborcze na podstawie niepełnych lub jednostronnych informacji. Kampanie polityczne coraz częściej projektowane są z myślą o algorytmach, a nie o racjonalnym dialogu z wyborcami.

Czy jesteśmy bezbronni?

Choć algorytmy mają ogromną siłę oddziaływania, użytkownik nie jest całkowicie bezradny. Pierwszym krokiem jest świadomość istnienia bańki informacyjnej. Sam fakt zadania pytania: „dlaczego widzę właśnie tę treść?” może zmienić sposób korzystania z mediów.

Pomocne jest także celowe poszukiwanie różnych źródeł informacji, obserwowanie mediów o odmiennych liniach redakcyjnych oraz unikanie bezrefleksyjnego udostępniania emocjonalnych treści. Równie ważna jest edukacja medialna – umiejętność krytycznej analizy informacji powinna stać się podstawową kompetencją współczesnego obywatela.

Odpowiedzialność platform

Coraz częściej mówi się także o odpowiedzialności samych platform technologicznych. Choć algorytmy są przedstawiane jako neutralne narzędzia, w rzeczywistości odzwierciedlają cele biznesowe firm, które je tworzą. Pojawiają się postulaty większej transparentności, regulacji prawnych oraz ograniczenia promowania treści dezinformujących.

Niektórzy badacze sugerują, że przyszłość mediów cyfrowych powinna opierać się na algorytmach wspierających różnorodność, a nie jedynie maksymalizację zysków. To jednak wymaga zmiany priorytetów całej branży.

Wybór między wygodą a świadomością

Bańka informacyjna jest wygodna. Dostarcza nam treści, które lubimy, potwierdza nasze poglądy i oszczędza czas. Jednocześnie jednak ogranicza horyzonty i zubaża debatę publiczną. W świecie zdominowanym przez algorytmy pytanie nie brzmi już, czy jesteśmy pod ich wpływem, lecz czy potrafimy ten wpływ rozpoznać i świadomie mu się przeciwstawić.

Ostatecznie to nie algorytmy decydują o tym, kim jesteśmy – robią to nasze wybory. Problem w tym, że coraz częściej podejmujemy je w świecie starannie zaprojektowanym przez niewidzialne linijki kodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *