„Bóg jest Dobrem Najwyższym, a zbawienie najważniejszym i ostatecznym celem życia człowieka. Przykazania wiary Chrystusowej wyrażonej w tradycyjnej nauce Kościoła rzymskokatolickiego kierują człowieka ku Prawdzie i wyznaczają etyczne ramy ziemskiej egzystencji”.
Powyższy fragment pochodzi oczywiście z deklaracji ideowej Obozu Narodowo- Radykalnego, która, jak widać, odwołuje się wprost do tradycyjnej nauki Kościoła. Niestety, laicyzacja i pogwałcenie etyki katolickiej zbierają w ostatnich czasach ogromne żniwa, do czego przyczyniają się również sami hierarchowie. Coraz rzadziej mówi się o grzechu i o piekle. Zamiast tego promuje się źle pojęty ekumenizm i relatywizm moralny. Przeciętny katolik nie potrafi już podać poprawnej definicji Mszy Świętej, za co odpowiada między innymi dewastacja liturgii.
W nawale szaleństwa ostoją normalności jest Bractwo Kapłańskie św. Piusa X (FSSPX), o którym w ostatnim czasie zrobiło się głośno na skutek wyświęcenia biskupów bez zgody papieża i rzekomym zaciągnięciu na siebie ekskomuniki. Artykuł ten piszę jako osoba, która z FSSPX związana jest już od wielu lat, która bardzo dobrze zna to środowisko, łącznie z jego wadami. Mimo to jednak nie mam wątpliwości, iż Bractwo jest dziełem Bożym i pragnę przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie.
W ostatnich dniach niejeden wierny FSSPX stanął przed trudnym dylematem: czy z uwagi na jednoznaczne stanowisko Watykanu korzystanie z posługi Bractwa jest nadal uzasadnione. W rzeczywistości jednak obecna sytuacja jest tylko powtórzeniem historii z 1988, kiedy to abp Marcel Lefebvre wyświęcił bez zgody papieża czterech biskupów. Wbrew temu, co niekiedy usłyszeć można z ust modernistów, decyzja ta nie była bynajmniej łatwa. Nie ma również podstaw, aby kwestionować, iż Arcybiskup nie kierował się pychą, ale tylko i wyłącznie miłością do Kościoła i troską o zbawienie dusz. Co istotne, konsekracje poprzedzone były intensywnymi rozmowami z Rzymem, jednak wiele wskazywało na to, iż sprawa przeciągana była celowo. Arcybiskup miał już 82 lata, chorował na nowotwór, a jego śmierć bez pozostawienia następcy mogłaby de facto rozwiązać problem Bractwa. Reakcja Rzymu była ostra: konsekracje uznane zostały za akt schizmatycki. Potwierdzono ponadto, iż biskupi zaciągnęli na siebie tak zwaną ekskomunikę latae sententiae, czyli ekskomunikę nakładaną automatycznie, bez potrzeby ogłaszanie przez władze kościelne. Na ocieplenie stosunków trzeba było czekać do roku 2009, kiedy to papież Benedykt XVI, wydał dekret o zdjęciu kary kościelnej. Co ciekawe, sytuacja na korzyść FSSPX zmieniła się za pontyfikatu Franciszka, papieża co do zasady reprezentującego skrajne odmienne poglądy. Mimo to jednak udzielił on kapłanom Bractwa jurysdykcji umożliwiającej słuchanie spowiedzi oraz udzielania sakramentu małżeństwa (do tego konieczna była jednak delegacja ze strony biskupa miejsca). Motywy papieża nie są do końca jasne. Mogło częściowo wynikać to z czysto ludzkiej sympatii do Bractwa nabytej jeszcze w czasach, gdy był on arcybiskupem Buenos Aires. Niektórzy zarzucają jednak, iż był to rodzaj gry: ustępstwa dla FSSPX miałyby na celu przede wszystkim uderzenie w inne środowiska przywiązane do tradycyjnej liturgii, które posiadały uregulowaną sytuację kanoniczną. Bez względu na intencje, relacje na linii FSSPX- Watykan uległy ociepleniu. Mimo to jednak kapłani Bractwa nadal nie mieli uregulowanej sytuacji kanonicznej a katolicy korzystający z ich posługi musieli liczyć się z tym, że ich decyzja spotka się z co najmniej niezrozumieniem ze strony duchowieństwa diecezjalnego czy władz kościelnych.
Przypomnijmy, iż kolejne święcenia biskupie miały miejsce 1 lipca bieżącego roku, w Econe. Decyzja przełożonych miała bardzo prostą przyczyną: do tej pory FSSPX posiadało już tylko dwóch biskupów, biskupów w podeszłym wieku, a ich możliwości przy dość licznym napływie wiernych uznane zostały za niewystarczające. Podobnie jak w 1988, również w roku 2026 Bractwo zwróciło się do Rzymu o zgodę na konsekracje. 12 lutego miało miejsce spotkanie pomiędzy ks. Davidem Pagliaranim, Przełożonym Generalnym FSSPX, a kardynałem Victorem Manuelem Fernandezem, Prefektem Dykasterii Nauki Wiary. Kardynał zaproponować miał „ścieżkę ściśle teologicznego dialogu, […] aby uwypuklić minimalne warunki konieczne do pełnej komunii z Kościołem katolickim”. Co istotne, dialog uwarunkowany był zawieszeniem zapowiedzi konsekracji. W odpowiedzi ks. Pagliarani wystosował do kard. Fernandeza list, w którym przypomniał, dialog taki proponowany był już przez FSSPX w roku 2019. Dykasteria nie była jednak nim zainteresowana, argumentując, że porozumienie jest niemożliwe. I rzeczywiście, na chwilę obecną w tej kwestii obie strony wydają się być zgodne: Przełożony Generalny nie widzi możliwości dialogu, gdy druga strona zaznacza, że teksty Soboru Watykańskiego II nie mogą być korygowane, a prawowitość reformy liturgicznej poddawana w wątpliwość. Przypomniał on również, iż kryteria przynależności do Kościoła zostały już określone przez Magisterium. Nie ma konieczności, aby były one przedmiotem wspólnego rozeznania poprzez dialog. Kapłan dodaje, iż jedynym punktem, w którym obie strony mogą się spotkać jest nadprzyrodzona miłość do Kościoła oraz miłość wobec dusz. Dlatego Bractwo nie prosi o żaden przywilej ani nawet o uregulowanie sytuacji kanonicznej. Chodzi jedynie o zgodę na konsekracje, których jedynym celem jest umożliwienie wiernym korzystanie z sakramentów. „Bractwo nie może porzucić dusz”- czytamy w liście.
29 czerwca (czyli na dwa dni przed planowanymi konsekracjami) opublikowany został list papieża Leona XIV do Przełożonego Generalnego Bractwa. Padły w nim bardzo stanowcze słowa: „(…) zawróćcie z tej drogi! (…) Modlę się za was, ponieważ rozdzieranie całej tkanej bez szwów Tuniki Chrystusa jest grzechem niezwykle ciężkim. Niech Pan oświeci wasze sumienia i obudzi wasze serca”. Biorąc pod uwagę fakt, iż Ojciec Święty nie znalazł czasu, aby osobiście spotkać się z przełożonym Bractwa, a list opublikowany został na dwa dni przed planowaną uroczystością, słowa ta wydają się być niestety nieśmiesznym żartem. Jak wiadomo, historia miała swój smutny finał. Już 2 lipca wydany został dekret, podpisany przez kard. Fernandeza i jego dwóch sekretarzy, w którym stwierdzono, iż biskupi zaciągnęli na siebie ekskomunikę latae sententiae. Co istotne, do dokumentu dodana została nota, w której czytamy, iż ekskomunice podlegają również wszyscy kapłani FSSPX oraz formalnie przystępujący do FSSPX wierni świeccy. Sakramenty spowiedzi i małżeństwa udzielane przez kapłanów miałyby natomiast nieważne, a pozostałe sakramenty, niegodziwe.
Nie ulega wątpliwości, iż opisana tu historia jest smutna i przygnębiająca. Z jednej strony widzimy Przełożonego Generalnego, który wydaje się kierować tylko i wyłącznie dobrem wiernych. Nie ma podstaw, aby kwestionować szczerość jego intencji. Po drugiej stronie stoi kard. Fernandez, który w przeszłości opowiadał się między innymi za… możliwością błogosławieństwa par homoseksualnych. Ta sama osoba uderzyła w katolików, którzy chcą pozostać wierni nauce Chrystusa i proszą jedynie o możliwość uczestnictwa w tradycyjnej liturgii i możliwość otrzymania katolickiej formacji.
Z drugiej strony mamy prawo do zadawania pytań: czy zaistniała sytuacja mimo wszystko upoważnia przełożonych Bractwa do podejmowania tak radykalnych kroków? Czy nie obowiązuje nas posłuszeństwa wobec hierarchów, którzy co prawda robią dużo złego, ale jednak pozostają hierarchami? Odpowiedź jest niestety bardzo złożona. Na ten temat napisano już całą masę książek i rozpraw z dziedziny teologii czy prawa kanonicznego. Mimo to jednak postaram się przybliżyć stanowisko Bractwa.
Podkreślić należy, iż nazywanie kapłanów, a tym bardziej wiernych FSSPX, schizmatykami, jest nieuzasadnione. Kardynał Kajetan (1469-1534), jeden z najwybitniejszych teologów w historii Kościoła, stwierdził wprost, iż samo nieposłuszeństwo wobec papieża nie jest jeszcze aktem schizmatyckim. Schizmą jest jedynie niechęć do pozostawienia pod jego zwierzchnictwem jako głowy całego Kościoła. Schizmatykiem jest więc ten, kto nie uznaje papieża jako swojego przełożonego. Można jednak uznawać jego zwierzchnictwo, ale jednocześnie sprzeciwiać się mu (np. gdy nakaz papieża wydaje się niesprawiedliwy). Posłuszeństwo nie jest natomiast nigdy wartością absolutną. Przykładowo, dziecko co do zasady obowiązuje posłuszeństwo wobec rodziców, ale nie w każdej sytuacji. Oddajmy głos św. Tomaszowi z Akwinu: „Nadużycie władzy może mieć miejsce (…) wtedy, gdy to, co nakazuje przełożony, jest przeciwne celowi, dla którego władza została ustanowiona, na przykład gdy nakazuje czyn zły, przeciwny cnocie, którą ta władza ma rozwijać i chronić. W takim przypadku nie tylko nie jest się zobowiązanym do posłuszeństwa, ale wręcz jest się zobowiązanym do nieposłuszeństwa”.
Co istotne, zreformowany w 2021 Kodeks prawa kanonicznego w kanonie 1323 wypowiada się jednoznacznie: „Nie podlega żadnej karze ten, kto w chwili naruszenia ustawy lub nakazu […] działał pod wpływem ciężkiej bojaźni, chociażby była ona tylko względna, albo powodowany koniecznością lub wielką niedogodnością”. Co jeśli osoba popełniająca dany czyn byłaby w błędzie i byłby to błąd zawiniony? Kwestię tą porusza kanon 1324, który stanowi, iż człowiek taki nie jest wprawdzie zwolniony od kary, ale kara ta powinna zostać złagodzona lub zastąpiona pokutą. Jak widać, zaciągnięcie na siebie ekskomuniki nie jest proste i wymaga to spełnienia licznych warunków.
Ekskomunika tym bardziej nie może dotyczyć wiernych korzystających z posługi FSSPX. Dekret z 2.07.2026 opatrzony jest co prawda notą wyjaśniającą sugerującą nałożenie ekskomuniki na wiernych, jednak jednocześnie odwołuje się ona do innej noty, z z roku 1996. Czytamy tam, iż „różne sytuacje muszą być osądzone indywidualnie, w kompetentnych instancjach dla forum zewnętrznego i wewnętrznego”. Osoba świecka mogłaby zostać więc ekskomunikowana tylko wtedy, gdy zostałaby indywidualne osądzona.
Kanoniści wskazują, iż dekret z lipca 2026 zawiera szereg błędów (chodzi m.in. o opisaną powyżej błędną definicję schizmy czy niejasne kryteria ekskomuniki dla wiernych). Czy jest to zaniedbanie czy może działanie celowe, tak aby wydane postanowienia miały jedynie wzbudzenie bojaźni wśród wiernych…? Wiele wskazuje na to, iż chodzi niestety o tą drugą możliwość.
Przypomnieć należy, iż FSSPX powołuje się na tak zwany stan wyższej konieczności. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na broszurę z 1984 autorstwa ks. prof. Georg’a May’a, niemieckiego kanonisty, „Obrona konieczna, opór i stan konieczności”. Kapłan stwierdza wprost, iż prawo stanu wyższej konieczności obejmuje uprawnienie do podjęcia pozytywnych działań, rozpoczęcia przedsięwzięć i stworzenia instytucji, które są konieczne do kontynuowania zadania Kościoła, czyli głoszenia prawdy Bożej i udzielania Bożej łaski. Co prawda zasada ta usprawiedliwia jedynie te działania, które są konieczne do przywrócenia funkcjonowania Kościoła, należy zachować tu zasadę proporcjonalności. Jednak jest to właśnie to, co czyni Bractwo: nie rości sobie prawa do jurysdykcji, ale kształci kapłanów, tak aby wierni mieli dostęp do sakramentów i do katolickiej formacji.
Z drugiej strony jednak istnieją w Kościele wspólnoty, które mają zgodę na celebrowanie Mszy tradycyjnej i działają za pozwoleniem władz kościelnych. W czym tkwi więc problem? W pierwszej kolejności podkreślić należy, iż diecezjalne Duszpasterstwa Tradycji działają de facto głównie dzięki Bractwu. Od początku miały być one alternatywą dla kapłanów i świeckich, którzy nie chcą wiązać się z FSSPX. Wszystko to jednak za cenę pełnej akceptacji, przynajmniej w teorii, reform posoborowych. Potwierdza to między innymi pismo kardynała Roche’a z dykasterii ds. kultu Bożego (styczeń 2026), w której czytamy, iż zgoda na celebrowanie tradycyjnej liturgii ma jedynie charakter tymczasowy i duszpasterski, de facto miałoby zagrażać również jedności liturgicznej i doktrynalnej.
Na koniec podkreślić należy, iż Bractwo w dniu 11 lipca złożyło do Dykasterii Nauki Wiary tak zwany rekurs wstępny, czyli odwołanie administracyjne. Krok ten, zgodnie z kanonem 1353, skutkuje zawieszeniem wykonania dekretu. Ewentualne kary kościelne ciążące na FSSPX aktualnie nie mają więc żadnej mocy prawnej.
Jako organizacja odwołująca się do nauki Kościoła zobowiązani jesteśmy do jej zgłębiania. Oczywiście, zagadnienia związane ze statusem kanonicznym FSSPX są bardzo zawiłe i przeciętny katolik ma prawo posiadać w tej kwestii wątpliwości, ma prawo czuć się zagubiony. Mimo to warto jednak zapoznać się z tematem. Powielanie informacji o ekskomunice, schizmie czy nieważnych sakramentach wydaje się być co najmniej ignorancją. Chcąc podsumować artykuł, pozwolę sobie odwołać się do osobistych doświadczeń. Jak większość z nas, jako dziecko i nastolatka formowałam się w parafii i na lekcjach religii, później odkryłam Mszę tradycyjną, ale w formie tak zwanego indultu, czyli celebrowanej za pozwoleniem władz kościelnych. Finalnie trafiłam jednak do Bractwa. Dopiero tam poznałam w pełni katolicką duchowość (do czego przyczyniły się między innymi prowadzone przez FSSPX rekolekcje ignacjańskie). Do tego samego zachęcam Czytelników…