Adrian Pawelec - Cyfrowe pole bitwy: jak dezinformacja staje się najgroźniejszą bronią

Żyjemy w czasach, w których tradycyjne pojęcie wojny i konfliktów przestaje wystarczać do pełnego opisu zmieniającego się wokół nas świata. Choć widok czołgów, samolotów oraz żołnierzy wciąż budzi w nas strach, to najbardziej niebezpieczne bitwy odbywają się dzisiaj po cichu, na ekranach telefonów, tabletów oraz komputerów.


W XXI wieku pole bitwy przeniosło się do sieci, a zamiast zwykłej broni używa się w nim kłamstw, propagandy, prostych programów oraz nowoczesnej sztucznej inteligencji. Najbardziej groźnymi narzędziami w tym nowym sporze stały się masowa dezinformacja oraz tak zwany deepfake, czyli technologia tworzenia przez komputery niezwykle realistycznych zdjęć, nagrań głosu i filmów. Te cyfrowe materiały potrafią niemal idealnie udawać prawdziwych ludzi, a wiele ludzi, szczególnie w podeszłym wieku nie jest w stanie odróżnić sztucznie wygenerowanego nagrania od rzeczywistości. Z tego powodu stworzenie fikcyjnego filmu, na którym znany polityk mówi niebezpieczne rzeczy albo ogłasza trudne decyzje, staje się potężną bronią w rękach złych ludzi. Głównym celem osób, które tworzą fałszywe informacje, bardzo rzadko bywa przekonanie nas do tylko jednego kłamstwa. Chodzi im raczej o zrobienie dużego chaosu, zniszczenie zaufania między ludźmi oraz doprowadzenie do sytuacji, w której nikt nie wierzy rządom, policji, wojsku, mediom czy uczonym. W efekcie powstają duże kłótnie, a strach zaczyna sterować naszym codziennym życiem. Gdy w internecie pojawia się fałszywy film tuż przed ważnymi wyborami, może on całkowicie zmienić wynik głosowania, zanim ktokolwiek zdąży wytłumaczyć, że nagranie było kłamstwem. Podobnie sytuacja wygląda, gdy ktoś chce wywołać panikę, publikując plotki o braku pieniędzy w bankach, braku jedzenia w sklepach czy braku paliwa na stacjach. Dodatkowym problemem jest to, że cały ten proces jest bardzo szybki dzięki automatycznym botom, czyli komputerom, które potrafią same pisać tysiące komentarzy w internecie, udając żywych użytkowników i udając, że bardzo wielu ludzi myśli w dany sposób. Taka sytuacja prowadzi do stanu, w którym linia między kłamstwem a rzeczywistością znika, a najgorszą rzeczą nie jest to, że wierzymy w nieprawdę, ale to, że przestajemy wierzyć w cokolwiek. Gdy nie wiemy, co jest prawdziwe, tracimy możliwość podejmowania dobrych decyzji w życiu i polityce.


Coraz trudniej jest też ukarać prawdziwych przestępców, ponieważ każdy złapany człowiek może po prostu powiedzieć, że kompromitujący go film to tylko komputerowy deepfake. Co więcej, narzędzia do tworzenia fałszywych treści są dzisiaj tanie i łatwe w obsłudze, co oznacza, że wywołać duży problem w sieci może nie tylko bogate państwo, ale także jedna osoba w swoim domu. Warto pamiętać, jak wielką rolę w tym wszystkim odgrywają aplikacje społecznościowe, które są tak zbudowane, aby pokazywać nam rzeczy budzące duże emocje, bo wtedy spędzamy w sieci więcej czasu. Złe informacje, kłamstwa i strach rozchodzą się tam o wiele szybciej niż spokojna, nudna prawda. Każdego dnia jesteśmy zasypywani tysiącami wiadomości, obrazów i krótkich filmów, przez co nasz mózg jest zmęczony i przestaje dokładnie analizować to, co widzi. Na tym właśnie polega siła nowej broni cyfrowej, która nie niszczy budynków, ale niszczy nasz spokój i zdolność do wspólnego rozmawiania. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że czytając post w sieci, stajemy się częścią jakiejś wielkiej manipulacji przygotowanej przez ludzi z drugiego końca świata. Aby się przed tym chronić, musimy uczyć się na nowo, jak korzystać z internetu i nie wierzyć od razu we wszystko, co tam znajdujemy. Pytanie o to, komu warto dzisiaj ufać, staje się jednym z najważniejszych pytań naszych czasów. Musimy pamiętać, że jeśli jakaś informacja w sieci wywołuje w nas natychmiastowy gniew, duży strach albo ogromną radość, to istnieje wielka szansa, że ktoś specjalnie zaprojektował ją tak, aby nami sterować. Warto wtedy zatrzymać się na chwilę, zamknąć aplikację i sprawdzić tę wiadomość w innych, spokojniejszych i oficjalnych miejscach. Nawet najprostszy nawyk szukania informacji w kilku różnych źródłach może uratować nas przed oszustwem. Inżynierowie na całym świecie pracują co prawda nad specjalnymi programami, które mają same wykrywać sfałszowane filmy i zdjęcia, a rządy piszą nowe prawa, aby karać oszustów internetowych, ale te techniczne rozwiązania nigdy nie będą w stu procentach skuteczne. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wymyśli nowszy sposób na oszukanie komputera. Dlatego największa odpowiedzialność i najsilniejsza tarcza obronna wciąż znajduje się w naszych głowach. Higiena cyfrowa, czyli robienie sobie przerw od telefonu, nieprzesyłanie dalej niesprawdzonych wiadomości i zachowanie spokoju w obliczu sensacyjnych informacji, to jedyne rzetelne sposoby na przetrwanie w tym nowym świecie.


Świat w internecie zmienia się bardzo szybko, ale zasady uczciwości i ostrożności pozostają takie same od lat. Jeśli nauczymy się mądrze patrzeć na ekrany naszych telefonów i nie dawać się ponosić emocjom, cyfrowa broń XXI wieku straci swoją wielką moc, a my będziemy mogli czuć się znacznie bezpieczniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *