Adam Seweryn - Plugawienie Sportu

W europejskim kręgu kulturowym sport już od czasów antycznych stanowi złożony fenomen, który nie sposób ograniczyć do rywalizacji fizycznej. Ćwiczenia fizyczne i kształtująca się wokół nich kultura fizyczna stanowiły jeden z elementów wszechstronnego wychowania w duchu greckich ideałów kalokagatii. Antyczne igrzyska olimpijskie, stanowiące w Helladzie świętość dały podwaliny dla rozwoju wielu dyscyplin sportowych. Zawodnicy, którzy odnieśli na igrzyskach triumf byli okryci sławą i darzeni w swoim ojczystym polis ogromnym szacunkiem i popularnością. Duży nacisk kładziono na uczciwą rywalizację. W trakcie ceremonii otwarcia sportowcy składali przysięgę na Zeusa, który zgodnie z wierzeniami pogańskich Greków był nie tylko najpotężniejszym z bogów, ale także mścicielem karzącym krzywoprzysięzców.  Wśród greckich hoplitów, macedońskich falangistów, czy w późniejszych czasach rzymskich legionistów sporty stanowiły nie tylko sztukę dla sztuki, ale pozwalały systematycznie rozwijać walory fizyczne i psychiczne żołnierzy. Chociaż za najbardziej militarystyczne spośród antycznych dyscyplin mogą wydawać się sporty walki , takie jak boks, zapasy, a już szczególnie pankration, to np w czasie wojen diadochów wśród macedońskich żołnierzy największą wagę przykładano do sportów lekkoatletycznych, kształtujących wytrzymałość i wydolność. Znana jest historia, gdy jeden z najwybitniejszych wodzów tamtej epoki, Antygon Jednooki zobaczył, że kilku jego oficerów upija się winem, podczas gdy grupa szeregowych żołnierzy ćwiczyła biegi w pełnym oporządzeniu bojowym. Wówczas Antygon znany z mądrości, jak również surowości  zdegradował wspomnianych koneserów trunków, jednocześnie awansując trenujących szeregowych. W czasach współczesnych, gdy pod wpływem inspiracji igrzyskami olimpijskimi zaczęto organizować olimpiady nowożytne, duchem tej inicjatywy miało być nie tylko promowanie sportu, lecz również pewnych postaw moralnych. Systematyczna, ciężka praca nad sobą, dążenie do samodoskonalenia, pokonywanie własnych ograniczeń, ale także przestrzeganie zasad fair play, szacunek do rywali, reprezentowanie barw swojej ojczyzny. To ostatnie jest szczególnie istotne. Bywały na igrzyskach olimpijskich momenty, gdy nieznani nikomu, często ubodzy ludzie reprezentujący kraje będące zniszczone wojną, zniewolone przez silniejszych sąsiadów, czy eksploatowane przez światowe mocarstwa zdobywali medale ku pokrzepieniu serc swoich rodaków, a ku wściekłości potężnych polityków.

  Było to szczególnie widoczne, gdy nasza część Europy znajdowała się pod komunistycznym zniewoleniem, a notable z Kremla chcieli nie tylko dominacji politycznej, wojskowej i gospodarczej, ale zależało im także na dominacji ZSRR w świecie sportowym. Niestety neomarksizm, który jest obecnie w ofensywie na całym zachodnim świecie odciska na sporcie jeszcze większe piętno, niż marksizm-leninizm w czasach ZSRR. Tegoroczne letnie igrzyska olimpijskie w Paryżu to jeden wielki festiwal bluźnierstwa i pogardy dla wartości, które stanowią fundamenty nie tylko cywilizacji łacińskiej i kulturowej tożsamości Europy, ale również idei igrzysk olimpijskich. Już samo otwarcie w odróżnieniu od widowisk towarzyszących igrzyskom w ubiegłych latach stanowiło spektakl tyleż bluźnierczy i promujący antykulturę, co niesmaczny. Nie ma sensu komentować sceny drwiącej z Ostatniej Wieczerzy, bo jest to coś oburzającego nie tylko dla chrześcijan, ale dla wszystkich ludzi, którzy mają w sobie chociaż trochę taktu i poczucia smaku. Oprócz chrześcijańskich związków wyznaniowych, wyrazy oburzenia ogłosiły po ceremonii otwarcia także środowiska, których filozofia i światopogląd są od chrześcijaństwa bardzo odległe. List protestacyjny opublikował kairski uniwersytet Al-Azhar, będący uczelnią zdominowaną przez muzułmanów. Prezydent Kostaryki, wywodzący się z partii socjaldemokratycznej również wyraził w swoim oświadczeniu bardzo krytyczne stanowisko w tym temacie. Co niezwykle interesujące, w tonie żalu i krytyki wobec widowiska na otwarcie igrzysk wypowiada  się również Alain Finkielkraut. Ten francuski filozof zupełnie niezwiązany z chrześcijaństwem jest osobą pochodzenia żydowskiego, więc nawet rozmaite ośrodki monitorowania tego i owego nie zarzucą mu chyba „katofaszyzmu”, czy „mowy nienawiści”, albo „polskiej zaściankowości”. W gronie krytyków tego nieszczęsnego teatrum znalazł się nawet lewicowy francuski polityk Jean-Luc Melenchon. Jak podkreślam, igrzyska olimpijskie były zawsze inicjatywą w której na honorowych zasadach mogli rywalizować ze sobą ludzie z całego świata, przynależni do rozmaitych etnosów, wyznający rozmaite religie i światopoglądy. Biorąc pod uwagę, że Europa jest kontynentem, którego kulturowym budulcem była przez wieki wiara w Chrystusa, a Francja zwana była najstarszą córą Kościoła, to tak bluźniercza ceremonia na otwarcie igrzysk w Paryżu jest rzeczą szczególnie naganną. Za słowa krytyki wobec ceremonii otwarcia zawieszony został długoletni dziennikarz i komentator sportowy Przemysław Babiarz. Widzimy, więc, że pomimo powtarzanych frazesów o tym, że Polska jest wolna od degrengolady i nadal jest krajem katolickim, niestety tak już nie jest.

W naszym kraju ofensywa sił nowolewicowych nabrała siły kilka lat temu, co szczególnie widoczne było w trakcie „strajku kobiet”, a spektakularnym sukcesem lewactwa jest sytuacja, gdy po raz pierwszy od 18 lat lewica znalazła się w polskim rządzie. Niestety, o ile pod względem społeczno-ekonomicznym stanowimy nadal wschodni, niezamożny kraj, to pod względem degrengolady kulturowej i obyczajowej gonimy zachodnią czołówkę.

    Niezwykle smutnym i jednocześnie niebezpiecznym trendem towarzyszącym tegorocznej olimpiadzie jest także nachalne promowanie ideologii LGBT i transseksualizmu.

Były to chyba pierwsze w historii igrzyska olimpijskie na których doszło do sytuacji, gdy zawodniczki sportów walki musiały walczyć z transseksualnymi mężczyznami. Mowa tu głównie o Imanie Khelif i Lin Yu-Ting. Ten drugi z nich, walczył z naszą rodaczką Julią Szeremetą, wygrywając finałową walkę o złoty medal. Pojawia się tutaj pytanie. Jeśli lewicowcy tak ostro walczą o równouprawnienie, a feministki wszędzie widzą przemoc ze strony mężczyzn wobec kobiet, to dlaczego nikt z tych środowisk nie zaprotestował w takiej sytuacji? Jest to bardzo niepokojący sygnał dla wszystkich zawodniczek. Masowe starty transpłciowych mężczyzn w kobiecych kategoriach oznaczają de facto koniec kobiecego sportu na poziomie wyczynowym. I wbrew temu co teraz lewicowcy i liberałowie wypisują to wcale nie jest postępowe. Pozytywną stroną postępu jest to, że kobiety takie jak Julia Szeremeta, Karolina Kowalkiewicz, Joanna Jędrzejczyk mogły odnieść sukces w sportach walki, pokazując, że są nie tylko atrakcyjnymi, zgrabnymi kobietami, ale także wojowniczkami z charakterem, ciężko pracującymi na swój sukces. Do tej pory walki damsko-męskie miały miejsce tylko w amfiteatrach za czasów Nerona, albo na błazeńskich widowiskach będących profanacją sportów walki. Teraz ta patologia weszła na arenę olimpijską i nie jest traktowana, jako perwersyjna zachcianka, tylko coś normalnego. Na zakończenie mojego tekstu chcę wspomnieć również o tym, że do plugawienia sportu prowadzą także gale tzw freak fightów. Są to widowiska, które więcej mają wspólnego z występami błaznów, niż z prawdziwymi walkami, w których mierzą się ze sobą zawodnicy wyróżniający się umiejętnościami. Oprócz żenująco niskiego poziomu technik walki, taki wydarzeniom towarzyszy zazwyczaj bardzo wulgarne zachowanie „sportowców”.

Wzajemne wyzwiska i groźby w trakcie konferencji, czy ważenia przypominają starcia gimnazjalistów, albo meneli spod budki z piwem, a nie ludzi, którzy chcą uchodzić za zawodników MMA, czy innych sportów walki. Do tego bardzo często w takich inicjatywach są promowane osobowości Internetu słynne ze skrajnie hedonistycznego stylu życia, uzależnienia od używek, czy patologicznych zachowań. W trosce zarówno o dobro sportu, jak też o wychowanie najmłodszego pokolenia nie możemy tolerować takich rzeczy. Musimy dążyć do tego, aby promować prawdziwych sportowców. Ludzi, którzy sukces osiągają poprzez systematyczne treningi, wolę walki i determinacje, a nie poprzez bycie patocelebrytą, czy kontrowersyjnym dziwolągiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *