Jerzy Frodsom - Koniec defetyzmu

Jako naród mamy potężną potrzebę narzekania i wyrażania swojego malkontenctwa. Small-talk w wykonaniu Polaków prawie zawsze przybiera formę narzekania i prawie zawsze trafia na podatny grunt. Mimo tego, że możemy się różnić w sposobach rozwiązania określonych problemów trapiących nasz kraj, to jednak wszyscy zwykle zgodzimy się co do jednego – że nie jest dobrze. Czy jednak możemy sobie pozwolić na dalsze trwanie w takiej postawie i przetrwać nadchodzące trudne czasy?

            W mojej opinii samokrytyczna postawa jest potrzebna, bo pozwala na reformowanie kraju i naprawianie wadliwych elementów naszego systemu. Rosyjska „operacja specjalna” została obliczona na zajęcie Kijowa w ciągu kilku dni ponieważ w ich kulturze brakło postawy samokrytycznej. Nie doceniono przeciwnika i przeceniono własne siły. Postawa ta powinna zostać określona jako najzwyklejsza w świecie pycha. Jako Polska zdajemy się akurat w tej kwestii być dalece bardziej rozwinięci niż przedstawiciele putinowskiej oligarchii. Próżno u nas szukać przechwałek i zbędnego prężenia muskułów ponad miarę. Na skali od próżnego samouwielbienia do realnego docenienia swoich sił i słabości jesteśmy prawdopodobnie w połowie drogi. Pomimo jednak tego, że posiadamy zdolność do krytycznego spoglądania na nasza ojczyznę, to jednak nadal popełniamy pewne błędy w percepcji i estymacji własnych zalet i wad. Nieustanne, perfekcjonistyczne skupienie na wyszukiwaniu naszych słabości i wad prowadzi do ślepoty na nasze atuty oraz prawdziwe mocne strony, które stwarzają przed nami szereg potężnych możliwości wzrostu. Pozostając ślepi na swoje mocne strony możemy jedynie rozwiąć się do poziomu kraju, który posiada co najwyżej średnią sprawność. Kraj, który chciałby osiągnąć wielkość i wyprzedzić konkurencję na wybranych polach powinien poszukiwać sposobów w których wykorzystanie swoich silnych stron zaowocuje efektem synergii, jaki może pojawić się przy dobrym rozegraniu kilku swoich atutów w sposób zapewniający ich wzajemne wzmocnienie. Oznacza to, że na obecnym etapie rozwoju naszego kraju powinniśmy już wyjść z nieskończonej pętli reformacji i wyszukiwania błędów systemu, a skupić się na ofensywnym wykorzystywaniu naszych rosnących atutów, by zacząć rosnąć. Wzrost ten nie musi przybierać liniowego kształtu, ale może wręcz przybrać formę przyrostu geometrycznego i wybić nasz kraj do jednego z europejskich liderów, a aktualna sytuacja geopolityczna nie tylko dała nam idealne warunki do tego kroku, ale także wymusza na nas jego realizację. Bierność i kontytuowanien naszej negatywnej orientacji na tym, co źle funkcjonuje w naszym kraju, może zemścić się na nas w przypadku dalszej eskalacji konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Zemsta ta może zebrać krwawe żniwo o czym uczy nas nasza historia i obecną racją stanu jest obudzenie w naszym narodzie jego najlepszych cech oraz wszelkich sił do tego, by przed konfliktem osiągnąć możliwe wyżyny naszej gospodarki, naszych zdolności militarnych oraz naszej siły dyplomatycznej. Gra prawdopodobnie toczy się o wszystko dla kilku następnych pokoleń, a więc znów jesteśmy w naprawdę istotnym punkcie historii, jak pokolenie Kolumbów i znów istnieje w nas potencjał, by za swoją lekkomyślność zapłacić zbędną daniną krwi.

            Świat, który nas otacza zmienił się dramatycznie po najechaniu Ukrainy przez Rosję. Wizja realnego konflikut zbrojnego w naszym regionie przestał być jakąś fantasmagorią, a nabrał raczej formy odległego zagrożenia, które mimo swojej odległości, jest jak najbardziej realne i powoli nadchodzi zza linii horyzontu w naszą stronę. Ziemia drży, gdy machina wojenna wykonuje kolejne ruchy, a niestabilność geopolityczna zaczyna sprawiać, że wszystkie miraże, które dawały nam wcześniej złudne poczucie bezpieczeństwa, zaczynają powoli blednąć. Jak zwykle, gdy nadchodzą niespokojne czasy, jedynym filarem do którego możemy zwrócić swój wzrok w poszukiwaniu pewnego oparcia na przyszłość jesteśmy my sami. Wszelkie inne sojusze, nadzieje i potencjalne szczęśliwe zbiegi okoliczności nie są wystarczająco solidnym opraciem, by powierzyć im nasze życie i przyszłość kilku kolejnych pokoleń. Historia jak zwykle dokona oceny, czy w swoim czasie, który właśnie dostaliśmy dzięki aktywnemu oporowi Ukrainy, właściwie przygotowaliśmy się do geopolitycznej zawieruchy, czy też padniemy ofiarą geopolitycznej gry światowych mocarstw.

            Na tym etapie powinniśmy do arsenału naszych zalet dodać zdolność do wykorzystywania swoich mocnych stron i budowanie wysokiego morale. Nasza tendencja do malkontenctwa i narzekania powinna zostać zastąpiona przez budowanie przekonania o naszej sile w oparciu o nasze realnie mocne strony i rzeczywiste zalety. Samo reformowanie powinno zejść do „podziemia” – do gabientów i biur osób, które mają realną władzę naprawiania elementów naszego systemu. My z kolei jako aktywne jednostki budujące narodową tkankę powinniśmy się skupić na budowaniu naszej odporoności narodowej. Wiadomym jest, że w przypadku eskalacji konfliktu rosyjska stron zintensyfikuje działania w sferze informacyjnej. Do mediów społecznościowych, a także do gazet i zapewne mediów publicznych będą trafiały informacje powielające narrację z Kremla. Taka narracja będzie uderzała w nasze rozumienie dobra i zła (gdzie oczywiście kacapy to orkowie), będzie strała się nas skłócić z sojusznikami (karta Wołynia i mówienie, że jesteśmy kolonią Niemiec/USA), będzie udowadniała, że walka nie ma sensu, bo nie ma szans na zwycięstwo, a nasze straty będą potężne i zapłaci za to ludność cywilna (przestraszony naród nie będzie narodem wojowników). Już dziś znamy te wszystkie karty i nie może być miejsca na dyskutowanie o nich, bo sama taka dyskusja jest realizacją rosyjskich interesów. Koniecznie musimy wytworzyć w całym narodzie silne przekonanie o tym, że nasze sojusze są silne, nasza armia jest potężna i kompetentna, a nasze zwycięstwo niemal pewne – niemal, ponieważ należy unikać popadania w demobilizujący samozachwyt. Wysokie morale może niejednokrotnie być atutem, który przeważy na szali zwycięstwa, a dbanie o ten atut to nasz wspólny narodowy obowiązek.

            Jesteśmy narodem, który dokonał potężnego rozwoju po wyzwoleniu się z kremlowskich okowów i swoją pracowitością, zaradnością oraz energią wydobył się z biedy. Możemy pochwalić się wysokiej klasy inżynierami i cenionymi na świecie specjalistami IT. Jako jeden z niewielu krajów Europy zdołaliśmy utrzymać naszą strukturę społeczną w bezpiecznym stanie i nie ulegliśmy presji migracyjnej. Nasze ulice są czyste, a współczynnik przestępczości jest na niskim poziomie. Prognozy rozwoju gospodarczego są dla Polski nieustannie pozytywne, a nieudolność naszych elit politycznych nie jest w stanie zaprzepaścić naszych narodowych sukcesów. Lewicowy tygiel kulturowy, który wynarodawia kraje europy zachodniej wciąż nie może wciągnąć naszego kraju i prawdziwe wartości wciąż są wyznawane przez większość osób żyjących w III RP. Mamy pełne prawo być dumni z tego, czego dokonaliśmy w tym krótkim okresie wolności i powinniśmy być gotowi bronić naszego stylu życia, naszych wartości i naszej wiary. Zdaje się, że pomimo potwornych hekatomb jakich nasz naród doświadczył w ostatnich stuleciach, tkanka narodowa, która tworzy Polskę posiada atut większej odporności na demoralizację i degradację niż demokracje zachodnie i jest to cecha nie do przecenienia w dzisiejszej orwelowskiej rzeczywistości.

            W związku z tym, że w najbliższych latach nasza samoocena i wiara w nasz naród oraz w Państwo Polskie może okazać się czynnikiem niezbędnym do tego, aby przyszłość nadwiślańskiego ludu była odmalowana w kolorowych barwach, musimy dołożyć wszelkich starań, by nasz patriotyzm i nasz nacjonalizm oparły się na pozytywnych wartościach. Odwaga, bohaterstwo, honor, wiara, rodzina, przyjaźń, braterstwo i poświęcenie – to wartości, które powinny na co dzień motywować nas do dalszej pracy dla tych wszystkich ludzi, którzy nas otaczają. Odetnijmy się od malkontenctwa, siania defetyzmu i codziennego narzekania – to działania, które mogą służyć do poprawy sytuacji w czasach pokoju. W czasach niepewnych, prowadzących do epokowych zmian, musimy stanowić dla siebie oparcie, wierzyć w to, że zwycięstwo jest osiągalne, a wszelkie przejawy siania defetyzmu traktować jak próby dywersji w sferze informacyjnej. Tej zmiany nie dokona rząd żadną ustawą, nie da się jej dokonać zmianą w systemie edukacji, czy też polityki historycznej. To nasz obowiązek, by organicznie i oddolnie zmienić swoje otoczenie w taki sposób, abyśmy kolektywnie wytworzyli odporność społeczną na działalność wroga w sferze informacyjnej i zmaksymalizowali nasze szanse na wyjście z zawieruchy obronną ręką. Mocno wierzę, że jesteśmy wartościowymi i dobrymi ludźmi, co udowodniliśmy udzielając masowego wsparcia uchodźcom z Ukrainy w chwili wybuchu wojny. Ten polski duch, który ujawnił się wtedy jest silniejszy niż kiedykolwiek i jeśli tylko my sami go nie spętamy, to z pewnością nikt nie będzie w stanie ponownie rzucić nas na kolana, a ten który odważy się spróbować posmakuje polskiej szabli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *